Pies w zamkniętym, nagrzanym samochodzie zwrócił uwagę osoby, która zaalarmowała policję. Funkcjonariusze odnaleźli właściciela podczas zakupów w sklepie. 62-latek tłumaczył, że odszedł jedynie na pięć minut, ale za narażenie zwierzęcia został ukarany mandatem.
Lidzbarscy policjanci otrzymali zgłoszenie o zwierzęciu pozostawionym w zamkniętym aucie na parkingu jednego ze sklepów. Nie zlekceważyli sygnału. Natychmiast pojechali pod wskazany adres i rozpoczęli poszukiwania właściciela pojazdu.
Mężczyznę znaleźli w sklepie, gdy kończył zakupy. 62-latek otworzył samochód i wyjaśnił funkcjonariuszom, że zostawił psa „tylko na pięć minut”.
Tłumaczenie nie przekonało policjantów. Właściciel zwierzęcia otrzymał mandat za nieodpowiedzialne zachowanie.
Na szczęście pies nie wykazywał objawów przegrzania ani pogorszenia stanu zdrowia. Nie potrzebował również interwencji lekarza weterynarii. Tym razem skończyło się na strachu i mandacie.
Nie oznacza to jednak, że zagrożenia nie było. Pies w zamkniętym samochodzie nie ma możliwości samodzielnego wydostania się, znalezienia cienia ani dopominania się o pomoc. Jest całkowicie uzależniony od odpowiedzialności człowieka.
„Pięć minut” bardzo łatwo może zamienić się w kilkanaście. Wystarczy kolejka przy kasie, rozmowa telefoniczna, problem z płatnością lub spotkanie znajomego. W tym czasie wnętrze stojącego na słońcu pojazdu szybko się nagrzewa.
Czy naprawdę warto ryzykować życie zwierzęcia tylko po to, aby nie zmieniać swoich planów? Czy wygoda właściciela może być ważniejsza niż bezpieczeństwo psa?
Odpowiedź powinna być oczywista. Jeżeli sklep nie pozwala wejść ze zwierzęciem, trzeba wcześniej znaleźć dla niego bezpieczne miejsce. Pozostawienie psa w aucie nie jest rozwiązaniem — nawet wtedy, gdy właściciel sądzi, że wróci „za chwilę”.
Do odpowiedzialności powinny poczuwać się także osoby zarządzające sklepami i parkingami. Czy w czasie upałów przy wejściach do placówek pojawiają się czytelne ostrzeżenia? Czy pracownicy wiedzą, jak postępować po otrzymaniu informacji o dziecku, seniorze lub zwierzęciu zamkniętym w rozgrzanym pojeździe? Prosty komunikat przez sklepową radiolinię może przyspieszyć odnalezienie właściciela.
W zamkniętym samochodzie podczas upałów nie wolno pozostawiać nie tylko zwierząt. Szczególnie narażone są również dzieci, seniorzy oraz osoby wymagające stałej opieki.
Nie należy zakładać, że właściciel pojazdu zaraz wróci albo że ktoś inny już zareagował. W sytuacji realnego zagrożenia trzeba zadzwonić pod numer alarmowy 112, wskazać miejsce, markę i numer rejestracyjny samochodu oraz opisać stan osoby lub zwierzęcia znajdującego się w środku.
W tym przypadku świadek nie przeszedł obojętnie. Dzięki jego reakcji policjanci szybko dotarli na miejsce. I właśnie taka czujność może zdecydować o tym, czy podobna historia zakończy się mandatem, czy tragedią.
„Tylko pięć minut” nie jest argumentem. Jest ryzykiem, którego odpowiedzialny właściciel nie powinien podejmować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze